Pomagaj kotom wolno żyjącym

Zapobiegaj rozmnażaniu

KOTKI  należą do wyjątkowo, „płodnych” stworzeń. Duża płodność jest bowiem jednym z czynników umożliwiających przetrwanie danego gatunku. Dojrzałość płciową koty osiągają już w wieku 5-10 miesięcy, lecz zależne jest to też od rasy, cech osobniczych i pory roku. Przeciętna długość ciąży u kotki wynosi ok 66 dni. Bywają kotki rekordzistki, które potrafią w ciągu jednego sezonu odchować cztery mioty kociąt. Liczba dzieci z jednego miotu jest różna, ale średnio są to zazwyczaj 3-4 kociaki. Każde z nich po osiągnięciu dojrzałości również może mieć tyle samo dzieci, itd.  Obliczono, że jedna kocica i jej potomstwo, którym nic nie przeszkadza w rozmnażaniu w ciągu 7 lat mogłyby teoretycznie wydać na świat aż do 400 tys. osobników! 

Ponieważ u kotek owulacja jest prowokowana aktem seksualnym, niekastrowana i niekryta przez kocura kotka po paru miesiącach od pierwszej rui zaczyna mieć coś w rodzaju „rui permanentnej”. Polega to na tym, że okres gotowości do „zawarcia małżeństwa” występuje prawie bez przerwy lub z kilkudniowymi przerwami, co uniemożliwia domownikom i sąsiadom spokojny sen. Poza tym niekastrowana kotka, tak jak kocur, potrafi zostawiać po kątach i na kanapach pisane moczem „listy miłosne” – nie można mieć do niej o to pretensji.

Nie jest prawdą, że kotka musi choć raz mieć kociaki. Często zbyt młoda kocia mama nie umie podołać matczynym obowiązkom i porzuca swój pierwszy miot. Stąd wzięło się powiedzenie „Pierwsze koty za płoty”

Wychodzące lub wolno żyjące niewykastrowane KOCURY biorą udział w „kocich weselach”, podczas których niejednokrotnie dochodzi do krwawych bijatyk, co z kolei niesie niebezpieczeństwo zarażenia się szeregiem chorób m.in. kocim AIDS czyli FIV. Choroba to jest niegroźna dla ludzi i dla innych gatunków, natomiast dla kotów jest śmiertelna. Bliskie kontakty pomiędzy kotami mogą również zaowocować takimi chorobami jak białaczka kotów, coronowiroza (FIP) czy panleukopenia. 

Kiedy jest odpowiedni czas na pierwszą sterylizację/ kastrację?

W przypadku KOTEK wolno żyjących jak tylko wejdą w okres rozrodczy – aby uniknąć kocich miotów. W przypadku natomiast kotki  będącej pod kontrolą człowieka (w domu) najlepiej jest zrobić to po pierwszej rui tj. na kotce w pełni dojrzałej i na tyle dużej, aby operacja była wygodna dla operatora.

W przypadku KOCURÓW najlepiej wykonać ten zabieg po uzyskaniu przez kota dojrzałości płciowej. Koty kastrowane jako kocięta osiągają ogromne rozmiary i większą skłonność do występowania niedrożności cewki moczowej, która po zbyt wczesnej kastracji pozostaje niedojrzała i cienka jak u młodego kociaka.

Zapewnij im schronienie

Jak każde zwierzę stałocieplne kot potrzebuje miejsca, w którym może schować się przed chłodem i wilgocią. Szczególnie to ostatnie jest bardzo ważne, gdyż jeżeli zwierzę jest suche, to łatwiej mu utrzymać odpowiednią temperaturę ciała, nawet podczas chłodnych dni. Problem schronienia dotyczy jednak całego roku – o ile zimą kot chroni się przed niską temperaturą, to latem szuka miejsca by uwolnić się od upału lub schronić przed deszczem.

Co można zrobić? Najlepszym rozwiązaniem jest zawsze udostępnienie kotom wolno żyjącym wejścia do piwnicy. Można zamontować specjalne przejścia dla kotów w piwnicznym okienku. W ten sposób zwierzaki zawsze będą miały możliwość wejścia i wyjścia z pomieszczenia. To samo dotyczy działkowych altanek – nie zapominajmy bowiem, że bardzo dużo kotów wolno żyjących mieszka właśnie tam. Pamiętajmy, że niektóre piwnice oraz działkowe altanki nie są ogrzewane i z tego względu powinno się wewnątrz ustawić np. ocieplone budki styropianowe.

Pamiętajmy przy tym, że koty nie przenoszą chorób zakaźnych (tak jak np. gołębie), robaków ani (w normalnych warunkach) pcheł. Pchły z kota nie „przeskoczą” na ludzi – wynika to z faktu, iż pchła, jako pasożyt zewnętrzny, wybiera na swojego żywiciela organizm o jak najwyższej ciepłocie ciała. Ciepłota człowieka to średnio 36,6°C, a ciepłota kota – między 38 a 39°C. Bardzo rzadko zdarza się więc, żeby pchły miały powód „przeskakiwać” na ludzi.

Jeżeli natomiast nie ma żadnych możliwości zapewnić kotu schronienia w budynku należy w ustronnym, bezpiecznym dla kota miejscu zapewnić mu schronienie w postaci budki. Można kupić gotową profesjonalną budę dla kota (wiele firm robiących psie budy wprowadziło również wersje kocie do swojego asortymentu), bądź zrobić taką budkę samemu. Wystarczy karton, styropian, klej i folia, która zabezpieczy całość przed zamakaniem. Powinna ona jednak stać pod zadaszeniem ponieważ może zacząć przemakać. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest zakupienie lub wystaranie się o całą (nieklejoną) budkę ze styropianu z pokrywką. Ja takie budki pozyskuję z niektórych szpitali lub laboratoriów, gdzie wykorzystywane są do transportowania leków. W takiej budce wystarczy tylko taśmą izolacyjną przykleić pokrywkę oraz wyciąć niewielki otwór wejściowy. Pamiętajcie żeby nie robić dużych otworów aby nie dopuszczać do nadmiernego przepływu zimnego powietrza wewnątrz. Bardzo ważne jest aby włożyć do środka materiał zapewniający ciepło. Z moich obserwacji wynika, że najlepsza jest ocieplina stosowana do ocieplania kurtek lub syntetyczne wypełnienie ze starych kołder lub poduszek. Można ją kupić za nieduże pieniądze w sklepach z materiałami. Jest to materiał ciepły w dotyku, nie nasiąka wilgocią oraz nie uklepuje się na dnie budki. Wkładanie do budki materiałów nie spełniających tych wymogów powoduje, że ubity ciałem kota lub namoknięty np. poprzez wielokrotne wchodzenie kota z mokrymi łapkami powoduje, że kot jest zmuszony spać na wilgotnym, chłodnym posłaniu. W okresie zimowym idealnie byłoby też zabezpieczyć wejście do budki przed przepływem zimnego powietrza. Ja do tego celu używam kawałka grubszego filcu nadciętego na środku. Tworzy on swego rodzaju drzwi dające jednak możliwość przejścia kotu. Filc przebijam gwoździem i mocuję nad wejściem do budki.

DLA WIELU ZWIERZĄT TAKA BUDKA TO RATUNEK!

Dokarmiaj regularnie

Koty wolnożyjące zjedzą to, co upolują lub znajdą. Wiele z ich żywi się odpadkami wyrzucanymi przez ludzi. Trzeba jednak pamiętać, ze kot to zwierzę o delikatnym przewodzie pokarmowym i taka „śmietnikowa” dieta na pewno mu nie służy. Jeśli więc możemy – dokarmiajmy koty, które odwiedzają nasze podwórko, ogród czy działkę. Im nie trzeba wiele. Garść dobrej karmy czy też puszka z kocim jedzeniem jest dla nich nieocenionym skarbem.

Często ludzie pytają czy lepiej karmić koty mieszkające na dworze karmą suchą czy mokrą. Tak naprawdę zależy to od wielu czynników. Gorącym latem lub mroźną zimą lepiej zostawiać kotom karmą suchą, gdyż mokre jedzenie łatwo się psuje lub zamarza. Jeśli więc nie mamy gwarancji, że kot zje swój posiłek zaraz po wystawieniu miseczki – lepiej zostawić chrupki. Trzeba jednak wówczas KONIECZNIE PAMIĘTAĆ O ZAPEWNIENIU KOTU DOSTĘPU DO WODY !!!

Karmienie trzeba więc dobierać do indywidualnych okoliczności i dopasowywać do potrzeb zwierząt którym pomagamy. W miarę możliwości warto unikać dokarmiania kotów nieświeżym mięsem, odpadkami lub makaronem – o ile psom takie rzeczy nie szkodzą, to u kotów, nawet tych podwórzowych, mogą wywołać problemy żołądkowe.

Pamiętajmy przy tym, że koty potrzebują pomocy w postaci dokarmiania przez cały rok – nie tylko w okresie zimowym. Jeśli więc decydujemy się pomagać kocim futerkom – róbmy to bez względu na porę roku i pogodę.

Kotom chce się pić tak samo jak nam. Czysta woda jest im potrzeba do prawidłowego funkcjonowania. Jest to szczególnie istotne, jeżeli decydujemy się na dokarmianie kotów karmą suchą, gdyż do jej przetrawienia kot musi dużo pić. Jeżeli do jego organizmu nie zostanie dostarczona woda – może dojść do uszkodzenia nerek, a w efekcie nawet do śmierci zwierzaka. Jeśli więc decydujemy się na taką formę pomocy – pamiętajmy o miseczce z piciem.

Odrobaczaj

Koty żyjące na dworze są bardzo silnie narażone na wszelkiego rodzaju zakażenia pasożytami układu pokarmowego. Jest to niestety przypadłość wszystkich zwierząt polujących oraz takich, którym przyszło żywić się nieświeżym pokarmem. Robaczyca u kotów jest chorobą bardzo uciążliwą, powodującą biegunki, ból brzucha, a w skrajnych przypadkach nawet zaczopowanie jelit i śmierć.

Po czym poznać, że kot jest zarobaczony? No cóż, objawów jest wiele. U kotów umaszczonych na czarno najbardziej oczywistym objawem jest zrudzenie futra. Ale jeśli kot ma matową sierść, ropiejące oczy, jest osowiały lub ma wyraźnie wydęty brzuch – wszystko to może wskazywać na rozwiniętą robaczycę. Jeśli więc masz możliwość – odrobaczaj koty, które dokarmiasz. To nie jest trudne – zobacz sam:

Formę środka odrobaczającego musisz dostosować do tego jak bliski masz kontakt ze zwierzęciem. Jeśli kot pozwali ci się dotykać i nie wybrzydza z jedzeniem możesz zastosować każdą formę (tabletki, zawiesinę, pastę, spot-on na kark). Jeśli zaś kot nie podchodzi blisko do opiekuna polecałabym zastosować niedużą tabletkę wciśniętą np. w kawałeczek parówki. Pamiętaj, że preparaty typu spot-on (podawane na kark zwierzęcia) nie można stosować w deszczowe dni. Koszt takich leków jest niewielki (zwykle nie przekracza 10 zł), a zakupiona dawka wystarcza nawet na roczną kurację.

Bardzo dobrą zasadą jest również regularne odpchlanie zwierząt, którymi się opiekujemy. Dotyczy to zwłaszcza zwierząt zasiedlających piwnice naszych domów. Dzięki temu unikniemy zagrożenia inwazją pcheł, a kotom bez wątpienia będzie żyło się lepiej.

Obserwuj swoje stado.

Bądź czujny/a i reaguj jak tylko dzieje się coś nietypowego w stadzie. Pewne zachowania mogą być objawem rozwijającej się choroby. Jeśli choroba stała się faktem a leczenie kota w miejscu jego bytowania nie jest możliwe musisz go zabrać/ odłowić i poddać leczeniu w warunkach domowych lub w schronisku.

 Zdarza się, że koty dzikie, które dotąd widzieliśmy jedynie przy posiłku, lub które zawsze nieufnie patrzyły na nas zza pobliskiego krzaka, nagle się oswajają. Nieoczekiwanie podchodzą, dają się głaskać lub brać na ręce. Czasami może być to kwestia zwykłego przełamania bariery strachu, lecz w niektórych przypadkach może to być oznaką choroby zwierzęcia. Wielokrotnie zdarzało się, że koty wolno żyjące nagle przychodziły do człowieka aby poprosić o pomoc. Jeśli powodem jest choroba poddaj kota leczeniu. Jeśli natomiast zmiana zachowania może być oznaką „przełamania lodów” w stosunkach z człowiekiem ja na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko żeby znaleźć dla takiemu kotu stały dom. W naszej historii mamy mnóstwo przypadków kotów, odławianych jedynie z myślą o ich sterylizacji gdzie czas rekonwalescencji po zabiegu pozwolił na podjęcie decyzji o pozostawieniu kota w domu tymczasowym do czasu znalezienia domu stałego. Wielu kotom wyrwanym z ulicznej niedoli szybko zaczyna podobać się życie rodzinne, w ciepełku z miską pełną jedzenia.

Przedstawię Wam jednego z nich, roboczo nazwanego przeze mnie KOSZYCZEK.  

Podczas odławiania kocurka nic nie wskazywało na to, że będzie chciał pozostać z człowiekiem. Kotek poddany został zabiegowi kastracji i po wygojeniu trafiłby na miejsce bytowania gdyby nie potrzeba przeleczenia kataru. W trakcie rekonwalescencji kotek pod moją nieuwagę wydostał się z klatki bytowej i … bez żenady ulokował się w jednym z koszyczków rozmieszczonych w mieszkaniu, przeznaczonych dla kotów rezydentów. Jakie było moje zdziwienie jak po powrocie do domu zastałam go właśnie tak